Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 83.

sobota, 24 maj 2014 16:06

POCZTÓWKA Z FESTIWALU RADOŚCI ŻYCIA

Napisane przez 

W listopadzie 2013 r. w Wyszkowie odbył się Festiwal Radości Życia Osób z Niepełnosprawnościami – wydarzenie wyjątkowe, godne uwagi już choćby z racji idei, jaka mu przyświecała. Impreza była ukoronowaniem projektu Kalkulator Kosztów Zaniechania (KKZ), realizowanego przez Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej, SGH i Radomskie Centrum Przedsiębiorczości.

KKZ to projekt szkoleniowy skierowany do samorządowców, pracowników opieki społecznej, centrów pomocy rodzinie oraz do osób z organizacji pożytku publicznego. Jego głównym celem było wprowadzenie na Mazowszu innowacyjnego rozwiązania w obszarze polityki społecznej – analizy kosztów zaniechania działań, które aktywizują i wspierają osoby zagrożone wykluczeniem społecznym, w tym osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

Realizowana na Mazowszu polityka społeczna oceniona została przez badaczy problemu jako pasywna i zachowawcza, ukierunkowana na interwencję, a co za tym idzie – mało wydajna. Tymczasem koncepcja KKZ zakłada zmianę sposobu prowadzenia lokalnej polityki społecznej tak, by stała się ona efektywna, spójna w swych działaniach pomocowych, które powinny być oparte na aktywizacji i integracji osób potrzebujących wsparcia.

Według ustaleń realizatorów KKZ, prawie 100 samorządów gminnych i powiatowych na Mazowszu nie realizuje aktywnej polityki społecznej – mimo przeznaczonych na to funduszy z UE. Gmina Wyszków we współpracy z OPS i instytucjami pożytku publicznego wzięła udział w konkursie, a Jan Woźniak – prezes wyszkowskiego Stowarzyszenia Ważna Róża, działającego na rzecz osób niepełnosprawnych – wnioskował o otrzymanie środków unijnych na realizację tego celu.

Sam  pomysł na formę imprezy to efekt wspólnych działań przedstawicieli różnych instytucji pomocowych z terenu gminy, w tym: Stowarzyszenia Ważna Róża, Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym, Warsztatów Terapii Zajęciowej, ŚDS Soteria dla osób z zaburzeniami psychicznymi, Polskiego Związku Niewidomych, grupy wsparcia dla osób chorych na stwardnienie rozsiane działającej przy OPS, a także Wyszkowskiej Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej „Szron”. Organizacje te reprezentowały różne obszary problemowe, z jakimi borykają się ludzie dotknięci niepełnosprawnością, i było to pierwsze przedsięwzięcie tego typu realizowane wspólnie przez tak różne instytucje.

Warto przyjrzeć się, jaki przebieg miał ten wyjątkowy Festiwal i jaki przekaz zawarły w nim  zaangażowane w jego organizację osoby z niepełnosprawnościami. Ich udział zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ właśnie aktywizacja i integracja osób zagrożonych wykluczeniem była ideą przyświecającą przedsięwzięciu. Od początku realizacji projektu towarzyszyło założenie, że osoby niepełnosprawne mają być jego twórcami, a nie konsumentami.

Zachwycający pokaz tańca integracyjnego

Zaskakująca była niewątpliwie artystyczna oś festiwalu, który odbył się w Wyszkowskim Ośrodku Kultury „Hutnik” i zgromadził liczną publiczność. Nie zabrakło tu ani sztuk plastycznych, ani tańca, muzyki czy teatru. Sam ten pomysł niósł ze sobą silny przekaz dla ludzi zdrowych i dość stereotypowo myślących o osobach niepełnosprawnych. Chodziło o to, by uzmysłowić ludziom, że sztuka nie jest obszarem zarezerwowanym wyłącznie dla osób zdrowych, że zdolność kreacji artystycznej wymyka się sztywnym ramom kompetencji  intelektualnych czy sprawności fizycznej. W dodatku jej tworzenie wnosi w świat twórcy i odbiorcy całą gamę emocji, których przeżywania nie warunkują zdrowie czy choroba, są w pełni demokratyczne, dostępne dla każdego zaangażowanego.

Najlepszym dowodem na to, jak bardzo artystyczna forma festiwalu uderzała w szablonowe myślenie o sztuce i niepełnosprawności, był zachwycający, zdumiewający, emanujący energią i radością występ tancerzy – aktualnych mistrzów świata i Europy w tańcu integracyjnym – Pawła Karpińskiego i Nadine Kinczel. Trudno było uwierzyć, że wózek inwalidzki może być rekwizytem w pięknym, tanecznym spektaklu, podczas gdy na co dzień jest narzędziem gwarantującym artyście możliwość poruszania się. Inspirujące i dodające wiary w siebie widowisko!

Nieco przewrotną atrakcją Festiwalu była zabawa przeznaczona dla osób odpowiadających w gminie za jakość życia jej mieszkańców, także tych niepełnosprawnych. Burmistrz Wyszkowa Grzegorz Nowosielski, starosta powiatu wyszkowskiego Bogdan Pągowski, dyrektor OPS Agnieszka Mróz i dyrektor PCPR Joanna Kurowska, na oczach publiczności mieli okazję doświadczyć, jak to jest być osobą niepełnosprawną – stąd podroż burmistrza i starosty na wózku inwalidzkim przez tor przeszkód w postaci krawężnika i kilku trudnych do ominięcia słupków. Jak zapewniał konstruktor toru, był on tylko namiastką prawdziwych torów przeszkód, jakie na co dzień muszą pokonywać osoby niepełnosprawne ruchowo. Często zwyczajnie przerasta to ich możliwości i czyni wiele miejsc w mieście  niedostępnymi. Czy włodarze spojrzą po takim doświadczeniu bardziej empatycznie na swoje plany renowacji i remontów, czy uwrażliwią się na problem osób poruszających się na wózkach czy o kulach, dając temu wyraz w konstrukcji budżetów? Na pewno jednak pokaz ten uświadomił problem ludziom w pełni sprawnym. – Po Festiwalu zwróciłam uwagę mojej dentystce, że wejście po krętych schodkach do jej gabinetu jest zwyczajnie niemożliwe dla osoby niepełnosprawnej i źle świadczy to o jej medycznej wyobraźni. Była zaskoczona. Kiedy ostatnio przechodziłam koło jej gabinetu trwały prace budowlane, powstanie tam podjazd. Czasem wystarczy skłonić ludzi do myślenia – opowiada 23-letnia studentka administracji, gość Festiwalu.

Kolejna artystyczna kreacja oparta na tańcu i muzyce została wykonana przed podopiecznych PSOUU i WTZ. Była to wzruszająca etiuda pt: „Jest jak kwiat”. Grupa wsparcia dla osób chorych na stwardnienie rozsiane, działająca przy OPS, zaprezentowała przejmujący film „The Kladko Family”, opowiadający o życiu z tą chorobą.

Wędrowiec, który szczęścia szukał

Organizatorzy docenili terapeutyczne, integrujące i aktywizujące właściwości teatru – dlatego też na Festiwalu można był zobaczyć aż dwa przedstawienia. Powstały one na warsztatach teatralnych, które odbywały się regularnie przez trzy miesiące poprzedzające Festiwal. Warsztaty te były okazją do spotkań z ludźmi, współpracy, nauki roli, gestów i innych elementów kreacji aktorskiej. Dały szansę na odkrycie swych zdolności i możliwości. Podopieczni Ważnej Róży wystąpili w adaptacji „Małego Księcia”, pt. „Pamiętniki Małego Księcia”. Zaskoczyli publiczność świetnym wczuciem się w role, sugestywnym oddaniem fabuły i puenty opowieści o małym chłopcu odwiedzającym planety zamieszkałe przez ludzi, którzy stracili z oczu to, co najważniejsze.

Z kolei przedstawienie pt. „Opowieść o Wędrowcu, który szczęścia szukał” było wspólnym dziełem zaangażowanych w projekt podopiecznych wszystkich uczestniczących w nim instytucji. Stanowiło kluczowy element prezentacji oparty na współpracy osób borykających się z różnymi niepełnosprawnościami. Współpraca ta okazała się nie tylko możliwa, ale wręcz bardzo owocna i przyniosła zdumiewające efekty. Temat przedstawienia wybrali sami uczestnicy warsztatów, a scenariusz powstał w oparciu o ich refleksje, spostrzeżenia. Zaskakiwać może fakt, że uczestnicy warsztatów, osoby często bardzo chore, borykające się z licznymi ograniczeniami i trudną codziennością, postanowiły opowiedzieć światu o… szczęściu, jego różnych obliczach i poszukiwaniu go wbrew wszystkiemu. Tekst baśni zaprezentowanej przez aktorów zawierał w sobie dydaktyczny przekaz i skłaniał do namysłu.

„Nie buduj murów, buduj mosty” – rzekła do Wędrowca jedna z Wróżek, a Smok Dwugłowy grany przez komiczny duet dodaje, że „źle tylko ten czyni, kto nie chce wyjść ze swej jaskini”. Celem baśni było zwrócenie uwagi na to, że ani egoizm, ani brak akceptacji życia takim, jakie jest, ani wrogość i rezygnacja nie prowadzą do szczęścia, że trzeba się wyzbyć obaw, otworzyć na ludzi, czerpać radość z drobiazgów („bo to z nich życie się składa, z nich piękna opowieść się układa”). Zachód słońca i uśmiech przyjaznego człowieka – w przaśnej codzienności nie dostrzegamy prostego szczęścia, „bo gdy już szczęście mamy, to go nie widzimy i nie doceniamy. I kolejnego szczęścia szukamy. W biegu, w pośpiechu, w nadmiarze – nie pamiętamy, jaki cud otrzymaliśmy w darze”.

Przekaz baśni skierowany był do osób z niepełnosprawnościami – by nie zamykały się i nie rezygnowały z aktywności dla siebie dostępnych. Mimo gorzkich i trudnych doświadczeń, nie powinny tracić nadziei na to, że są ludzie, którzy rozumieją ich specyficzną sytuację i problemy, a ich  pomoc może być tak profesjonalna, jak  serdeczna. W scenariuszu znalazły się także komunikaty skierowane do ludzi zdrowych – że ich stosunek do słabszych i nieobojętność przekładają się bezpośrednio na jakość i wartość życia, że mogą być komuś potrzebni, przyczynić się do poprawy losu drugiego człowieka, że powinni otworzyć oczy na to co dzieje się w ich okolicy, „bo choć różne mamy charaktery, słabości i mocne strony – do jednej gramy bramki” – jak oświadczył zrezygnowanemu Wędrowcowi szacowny Druid.

W baśni padły także słowa „szczęście to hart ducha, który w trudnych czasach może być tarczą, bo nigdy nie wiesz, jaką dolą wyroki losu cię obarczą”. I nad tym zdaniem należałoby się zastanowić, ponieważ zwykle trudno zdać sobie sprawę z tego, jak dzielni są ludzie dotknięci niepełnosprawnością i jak wielu wyzwaniom muszą sprostać zarówno oni, jak i ich rodziny. Taką właśnie treść, odczucia i refleksje postanowiły przekazać widzom osoby uczestniczące w realizacji projektu. Ta premiera  przerosła najśmielsze oczekiwania – zarówno aktorów, jak i publiczności, która nagrodziła spektakl  wielkimi brawami.

Wszystkie smutki Sławka

Jednym z długotrwałych efektów, jakie udało się osiągnąć dzięki Festiwalowi, jest kontynuacja teatralnej pasji przez podopiecznych ŚDS Soteria. Do tych, którzy brali udział w projekcie, dołączyli nowi uczestnicy, gdyż Festiwal pokazał im, że teatr może być świetną zabawą i sposobem na urozmaicenie codzienności. Warto zatem posłuchać, jak wyglądał Festiwal Radości Życia z perspektywy osoby, która wzięła na siebie ciężar wielkiego wyzwania, jakim zapewne była główna rola w spektaklu.

Odtwórcą roli Wędrowca był Sławek Łabędowicz, uczestnik Soterii. Sławek ma 25 lat i  zmaga się z chorobą, która utrudnia mu kontakt i komunikację z ludźmi, ale pytany o swój stosunek do niej odpowiada, że każdego dnia uczy się z nią żyć. Musi dawać radę i stara się pokonywać własne słabości – dlatego zdecydował się na udział w projekcie, i dlatego też nadal uczestniczy w zajęciach teatralnych. Uważa, że zarówno nauka roli, próby, ćwiczenia, poszukiwanie optymalnej interpretacji tekstu dodają mu pewności siebie, a każdy publiczny występ i uznanie publiczności rekompensują mu tremę i obawy, które przeżywa. Zapytany o współpracę z innymi osobami niepełnosprawnymi w trakcie przygotowań „Opowieści o wędrowcu” stanowczo podkreśla, że akceptacja i zrozumienie są warunkiem udanej współpracy, a także – że czuł się odpowiedzialny za swoich towarzyszy. Wiedział, że mogą być potknięcia, że ktoś się może pogubić, a zatem zadbał o to, by być przygotowanym na każdą sytuację. Jednocześnie nie wątpił, że każdy aktor na scenie spisze się świetnie i podniesie poprzeczkę własnych możliwości.

Sławek, zapytany o swoje codzienne doświadczenia z ludźmi, denerwuje się. – Jeśli ktoś chce się ze mnie śmiać, to niech najpierw przeżyje to, co ja, a potem drwi – mówi. Nie wnikając głębiej w jego osobiste przeżycia, możemy się domyślać, że nie raz przyszło mu doświadczać czyjejś ignorancji, a może nawet okrucieństwa. Stygmat choroby psychicznej i ogromna niewiedza, a także brak wyobraźni czy wrażliwości przeciętnego Kowalskiego, czyni osoby dotknięte zaburzeniami psychicznymi szczególnie narażonymi na wykluczenie społeczne. Panuje przekonanie, że depresja jest fanaberią, na schizofrenię cierpią ludzie słabi lub głupi, albo że choroba psychiczna jest wymysłem  pacjenta lub żądnych zysku psychiatrów. Ponadto wychodzimy z założenia, że osoba chora psychicznie jest groźna dla otoczenia, leniwa lub cwana – znalazła wygodny sposób na życie, udaje lub nie potrafi „wziąć się w garść”.

W badaniach socjologicznych aż 67% ankietowanych wyraża się o ludziach chorych pejoratywnie – per „wariat”, „świrus”, „nieobliczalny”, „głupek”. Aż 12% badanych opowiada się za ich izolacją. Ludzie zapominają, że choroba psychiczna nie jest kwestią wiary i przekonań, ale kwestią wiedzy opartej na badaniach naukowych. Tymczasem negatywnemu stosunkowi do chorych towarzyszy  brak kontaktu z nimi – aż 68% respondentów deklaruje, że nie zna żadnej chorej psychicznie osoby i tylko 6% zakłada możliwość współegzystencji. W rankingu chorób budzących największy lęk, choroby psychiczne wyprzedzają narkomanię, nowotwory i alkoholizm.

A nie chodzi przecież o sytuacje wyjątkowe. Według statystyk, na schizofrenię zapada 1% populacji w krajach wysoko rozwiniętych – w Polsce zatem można mówić o 400 tysiącach osób dotkniętych tą chorobą. Schizofrenia charakteryzuje się miedzy innymi osłabieniem funkcjonowania społecznego, niezdolnością do dbania o siebie i zaspakajania swych potrzeb, wiąże się z obniżonym nastrojem i stan ten odbiega daleko od satyrycznych wizerunków uśmiechniętych facetów w kapeluszu Napoleona. Takie spłaszczanie i deformowanie zagadnienia, jakim jest choroba psychiczna, wyrządza wiele szkody osobom naprawdę cierpiącym. W niczym także nie poprawia ich społecznej sytuacji swoista moda na depresje i zespoły lęków, która rozplenia się w Internecie, czyniąc choćby dostępnym dla każdego Kwestionariusz Depresji Becka i gromadząc na forach zastępy osób rozpoznających u siebie różne symptomy. Prowadzi to do bagatelizowania problemów osób naprawdę nękanych zaburzeniami umysłowymi. Społeczeństwo nie ma świadomości tego, czym jest choroba psychiczna, jak trudno się z nią żyje i że zarówno diagnoza, jak i dobór leków to nie zabawa, a walka o życie i jego jakość.

Jako Wędrowiec Sławek spisał się świetnie, jego zdjęcia obiegły lokalną prasę. Pytany o wrażenia z tamtego dnia mówi, że pierwszy raz w życiu czuł ulgę i wielkie spełnienie, był z siebie dumny. Dlatego teraz skrycie marzy, że jeszcze będzie miał okazję wystąpić w tej roli na jakiejś scenie. Ponieważ teatroterapia weszła na stałe do oferty terapeutycznej ŚDS Soteria, Sławek ma szansę wraz ze swoją grupą występować w różnych wcieleniach i twierdzi, że wszystkie role tworzy w oparciu o własne życie, że dzięki pracy nad rolą poznaje lepiej samego siebie i ludzi. Nie stresuje się już, bo wie, że jest dużo czasu na ćwiczenia, naukę – i trochę mu żal, że niektórzy boją się spróbować swoich sił, brakuje im wiary we własne możliwości. Jest pewny, że w teatrze jest miejsce dla każdego. W spektaklu o Wędrowcu na pewno utożsamiał się z granym przez siebie bohaterem, zwłaszcza gdy ten uskarżał się na monotonię i rutynę – bo to one właśnie  doskwierają Sławkowi najbardziej. – A teatr, zarówno próby, jak i występy, tę rutynę łamią. Są swoistą odskocznią, poruszają wyobraźnię i stawiają cele do zrealizowania. Dają okazję do poznawania nowych osób, do zaprezentowania swoich umiejętności i udowodnienia, że my, artyści niepełnosprawni, mamy zdolności, pasje, że potrafimy zrealizować przedstawienie, które bawi, daje do myślenia, zapada w pamięć – podsumowuje Sławek.

Teoria kontra praktyka

Przypomnijmy, że we wrześniu 2012 r. prezydent Bronisław Komorowski ratyfikował Konwencję Praw Osób Niepełnosprawnych, która gwarantuje im równe traktowanie i możliwość uczestniczenia we wszystkich sferach życia społecznego, politycznego i kulturalnego. Przy tej okazji prezydent chwalił ogromny postęp w mentalności społecznej, uwrażliwienie na potrzeby osób z dysfunkcjami, wzrost świadomości co do szczególnej sytuacji takich osób i ich bliskich.

Stoi to, niestety, w jaskrawej sprzeczności z marcowymi protestami rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych w Sejmie, którzy zmuszeni są walczyć o zabezpieczenie socjalne swych rodzin.  Przywoływana Konwencja zakłada bezwarunkowe prawo osób niepełnosprawnych do otrzymywania wsparcia w realizacji wszystkich potrzeb – także kulturalnych, edukacyjnych, społecznych. Dokument ten otwiera nowe możliwości dla organizacji pozarządowych działających na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

Miejmy nadzieję, że Festiwal był pierwszym, ale nie ostatnim wydarzeniem aktywizującym i integrującym osoby z tak różnych grup problemowych, otwierającym ich środowiska na całą społeczność. Wszystkim zainteresowanym, którzy chętnie ponownie wzięliby udział w podobnym przedsięwzięciu, pozostaje tylko mieć nadzieję, że uczniowie KKZ z Mazowsza pilnie odrobili lekcje.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY