Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 78.

czwartek, 24 kwiecień 2014 22:03

STRONG. JACK STRONG

Napisane przez 

Milion widzów pofatygowało się do kin w ciągu pierwszych sześciu tygodni od premiery, by zobaczyć najnowsze dzieło Władysława Pasikowskiego – „Jacka Stronga”, czyli filmową historię pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Tym samym film przebił wyniki ubiegłorocznych hitów, „Wałęsy” Andrzeja Wajdy oraz „Drogówki” Wojciecha Smarzowskiego.

„Dobre, solidne, dobrze sprawdzone źródło osobowe, które siedziało na wszystkich zebraniach gabinetu rządu, było często bardziej przydatne niż sterta dosłownych transkrypcji z elektronicznych podsłuchów na każdym zebraniu gabinetu. Człowiek, który bierze udział w podejmowaniu decyzji w kuluarach, uczestniczy w życiu społeczności, bywa na przyjęciach i zna plotki, może wiedzieć czy słowa przywódców, nawet wypowiadane na zamkniętym zebraniu, czy w rozmowie telefonicznej, przedstawiają prawdziwą historię” – pisał w wydanej w Stanach Zjednoczonych w latach 80. książce „Tajne wojny CIA” weteran amerykańskiego dziennikarstwa śledczego, Bob Woodward.

„Dobre źródło osobowe umie przesiać fakty, przeniknąć zasłony dymne, wysortować konwencjonalną mądrość. To naprawdę pożądany, cenny współpracownik – całodobowy, dyżurujący system ostrzegania” – dodaje Woodward. Takim właśnie źródłem był Kukliński i Woodward, który w owym czasie nie mógł ustalić personaliów amerykańskiego agenta, nie ukrywa, że było to najprawdopodobniej najważniejsze „źródło osobowe”, jakim mogła dysponować Agencja w Bloku Wschodnim.

Licencia poetica

I – mimo upływu kolejnych dekad od stanu wojennego i końca zimnej wojny – to wszystko, co wiemy na pewno. Mimo wspomnień i książek na temat działalności pułkownika Kuklińskiego nadal mnożą się teorie i tłumaczenia jego działań – a przede wszystkim, interpretacje roli historycznej, jaką miał do odegrania w procesie upadku Imperium. Jedno wydawałoby się pewne: historia „najważniejszego szpiega” za żelazną kurtyną to idealny materiał na thriller tej klasy co „Szpieg” Tomasa Alfredsona. Najwyraźniej uwierzyli w to również twórcy „Jacka Stronga”.

Stąd trzęsienie ziemi na początek: egzekucja pułkownika Olega Pieńkowskiego, jednego z najważniejszych szpiegów Zachodu po drugiej stronie berlińskiego muru. Pieńkowski w 1962 r. został zdekonspirowany, aresztowany, postawiony przed sądem i skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. O jej wykonaniu poinformowano post factum, co pozwoliło temu wydarzeniu obrosnąć legendą, którą jako pierwszy spisał na kartach „Akwarium” Wiktor Suworow. Pułkownik miał zostać wrzucony żywcem do pieca hutniczego. Ta wersja wydarzeń pojawia się również na kartach poświęconych Kuklińskiemu wspomnień – wznowionej ostatnio książki arii Nurowskiej „Mój przyjaciel zdrajca”. Tyle że okrutna egzekucja może być licencia poetica – kilka lat temu sam Suworow odcinał się od przypisywania opisanej sytuacji do historii Pieńkowskiego. Historycy do tej pory nie byli w stanie potwierdzić lub zdementować okoliczności zgładzenia szpiega.

Ale dla opowiedzianej w „Jacku Strongu” historii wydaje się to nie mieć znaczenia. Twórcy mieli tylko dwie godziny, żeby opowiedzieć o legendzie zimnowojennych czasów – i to w sposób, który wciągnie widzów młodych, dla których okres sprzed transformacji jest abstrakcją. Sposób „bondowski”, nazwijmy to umownie. Dlatego mamy tu choćby te słynne „przebitki” na siedzibę CIA w Langley, widmo nuklearnego Armageddonu (o którym w tamtym czasie już raczej nie było mowy), krańcowy kontrast między rozchełstanymi i brutalnymi Rosjanami – a eleganckimi i zatroskanymi o swoje „źródło” Amerykanami, dylematy „bohatera z przypadku” – jak portretowany jest tu Kukliński i jego próby chronienia rodziny przed prawdą. I wreszcie – finałowy pościg samochodowy, jak kpił recenzent „Newsweeka”: „najwolniejszy pościg w dziejach kina”.

I dlatego zapewne w „Jacku Strongu” trudno odnaleźć to, co w historii Ryszarda Kuklińskiego najważniejsze – przez wcześniejsze dekady pułkownik bez większych wahań i wątpliwości pracował dla polskiego wywiadu, choćby zbierając informacje podczas rejsów swoim jachtem wzdłuż wybrzeży Zachodniej Europy. Awansował – w końcu nie przypadkiem – i należał do uprzywilejowanych elit, którym troski PRL-owskiego dnia codziennego były w sporej mierze obce. Nie ulega wątpliwości, że cieszył się powodzeniem u kobiet i korzystał z tego bez większych dylematów. Co sprawiło, że postanowił zmienić strony? Czy podejmując decyzję o nawiązaniu kontaktu z CIA, przewidywał dla siebie rolę taką, jaką dziś skłonni jesteśmy mu przypisywać? Na jakie skutki swoich działań liczył? Jakie były w rzeczywistości jego relacje z prowadzącym go agentem Davidem Fordenem – i z rodziną, która koniec końców musiała podzielić jego los wiecznego tułacza? Próbując upakować w dwugodzinnym dziele geopolitykę, historię głównej postaci, dzieje przyjaźni i kryzysu małżeńskiego, a do tego dodać tu i ówdzie nieco kina akcji, dostajemy film, który pytania najważniejsze pozostawia jednak nieco z boku.

Fantastyczna rzecz

Ale być może właśnie Pasikowskiemu udaje się dzięki takiej formule dzieła filmowego dotrzeć do tych widzów, których na co dzień nie tak dawna – a jednocześnie jakże skomplikowana – historia zazwyczaj nie interesuje. Tym bardziej, że „Jack Strong” jest dziełem najwyższej klasy profesjonalistów. Olbrzymim atutem filmu jest grający Kuklińskiego Marcin Dorociński – aktor, który swój wszechstronny talent ujawnia w każdym praktycznie dziele, w którym bierze udział, bez względu na konwencję. Doskonale wpisujący się w rolę przeciętnego w sumie człowieka, wepchniętego na poły przypadkiem w tryby historii.

Partnerują mu równie doskonali aktorzy: Maja Ostaszewska w roli żony, jeden z ulubionych aktorów Pasikowskiego – Mirosław Baka, Krzysztof Globisz, Paweł Małaszyński, Krzysztof Pieczyński (odtwarzający tu postać doradcy Białego Domu, Zbigniewa Brzezińskiego) czy Zbigniew Zamachowski. Perełką w ekipie jest autorka zdjęć – Magdalena Górka – 36-letnia operatorka z olbrzymim hollywoodzkim doświadczeniem, która od kilkunastu lat współpracuje z Pasikowskim. Dzięki niej twórcy filmu mogli stworzyć skrzące się mocnymi kolorami dzieło – ekipa od razu postawiła na odejście od szarości, brązów i czerni, które zwykle dominują w polskich filmach historycznych, zwłaszcza tych, opowiadających o czasach komunistycznych, kiedy najwyraźniej słońce świeciło słabiej, niebo było bardziej wyblakłe, drzewa obdarte z liści lub kurzem otulone, a świeżo malowane ławki czy ściany „w przyrodzie nie występowały”.

Warsztatowa doskonałość i pomijanie meandrów historyczno-obyczajowych epoki, czy też uproszczenie biografii Ryszarda Kuklińskiego mają swój cel. Podobnie jak wcześniejszy film Pasikowskiego – „Pokłosie” – „Jack Strong” ma „służyć dawno zapomnianej funkcji społecznej opowiadania ciekawych historii”. – Moim zadaniem nigdy nie było i nie jest pouczanie kogokolwiek – mówił reżyser w wywiadzie dla „Polityki”. – Przy okazji tego filmu nauczyłem się jednej fantastycznej rzeczy: żeby nie oceniać nikogo pochopnie, dopóki nie przyjrzymy się jego prawdziwym, często skrywanym motywom. Na użytek zaś lekcji historii w klasach IV-V mogę powiedzieć, że przykład pułkownika uczy nas, jak ciężko zostać bohaterem w czasach, gdy nikt tego od nas nie oczekuje i gdy nikt o tym nie będzie wiedział. A wręcz przeciwnie, gdy czyny te zostaną już ujawnione, wtedy istnieje prawie pewność, że będą rozumiane opacznie – dodawał.

Klasy IV-V, miejmy nadzieję, zrozumieją to przesłanie. Póki co jednak, wystarczyłoby gdyby „Jack Strong” uczulił widzów na to, jak płynna jest granica między pojęciami „zdrady” i „bohaterstwa”, jak polska historia i nieoczywiste wybory – jakich musieli dokonywać jej mimowolni aktorzy – podlegają zmiennym interpretacjom, zwłaszcza gdy w grę wchodzi interes państwa i narodu, przeciwnicy nie są demonami zła, a sojusznicy nie są tak krystaliczni. Wystarczyłoby skłonić, zwłaszcza młodego widza, do takiej refleksji. To byłaby fantastyczna rzecz.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY