Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

wtorek, 25 marzec 2014 20:49

Samorządowcy docenili zieloną energię

Napisane przez 

Rozmowa z Wojciechem Szymalskim, ekspertem w Instytucie na rzecz Ekorozwoju, kierującym projektem „Dobry klimat dla powiatów”

MATEUSZ WEBER: W jakiej kondycji jest zielona energetyka w Polsce?

WOJCIECH SZYMALSKI: W naszym kraju toczy się nierówna gra między dużymi firmami energetycznymi, także tymi, które zajmują się wyłącznie odnawialnymi źródłami energii (OZE), a odbiorcami energii. Oni również mogliby ją produkować i stać się tzw. prosumentami. Jeśli bowiem pojawia się temat inwestycji w OZE, zazwyczaj jest on związany z dużym kapitałem, będącym w posiadaniu wielkich korporacji, z których część jest spoza Polski. Małych i średnich przedsiębiorstw nie stać obecnie na tego typu inwestycje, nie mówiąc już o inicjatywie obywatelskiej, która jest mocno ograniczona.

Z czego to wynika?

Nakładają się na to dwa aspekty – historyczny i prawny. Największe koncerny energetyczne powstałe w wyniku konsolidacji polskiego sektora energetycznego, zamiast być konkurencyjnymi względem siebie, dążą do dalszej konsolidacji. Co więcej, swoją działalnością starają się maksymalnie ograniczyć konkurencję w branży energetycznej. Ponadto, warunki stawiane podmiotom pragnącym inwestować w odnawialne źródła energii są na tyle wymagające, że bez dużego kapitału nie ma szans na pomyślną realizację projektu.

Jakie są to warunki?

Aby przedsiębiorca mógł zainwestować w odnawialne źródła energii, musi najpierw otrzymać koncesję, spełnić odpowiednie wymagania odnośnie przyłączenia do sieci energetycznej, znaleźć odbiorców swojego prądu, itp. Dla małego przedsiębiorcy podejmującego się niewielkiej inwestycji to zbyt duże obciążenie w stosunku do potencjalnych zysków.

Projekty są jednak realizowane…

Tak, jednak co ciekawe, polskie prawodawstwo – w przeciwieństwie do innych – promuje na równi wszystkie odnawialne źródła energii. W praktyce oznacza to zatem, że nie ma większych dopłat dla technologii produkcji prądu czy ze słońca, czy też z wody lub z wiatraków. Żadna z nich nie jest faworyzowana, brak jest preferencji. Dlatego też głównie inwestuje się w produkty najtańsze. Obecnie należą do nich urządzenia z zakresu energetyki wiatrowej oraz tzw. współspalanie węgla z biomasą, które jednak jest krytykowane jako niezgodne z celem promocji OZE.

Jak zatem na rynku energetycznym odnajdują się samorządy?

Są odrębną kategorią, dysponującą specyficznymi narzędziami. Realizowane przez nie inwestycje dotyczą częściej oszczędzania energii niż jej odnawialnych źródeł. Często związane są z modernizacją własnych budynków i przebudowaniem ich w sposób zakładający maksymalną oszczędność. Nie oznacza to jednak, że temat OZE nie istnieje. Wręcz przeciwnie, można wskazać kilka samorządów, które zdobyły pieniądze z zewnętrznych funduszy na energetyczne projekty. Wśród nich warto wymienić farmy ogniw fotowoltaicznych lub kolektory słoneczne do ogrzewania wody. Te ostatnie nierzadko kupują zwykli mieszkańcy, a samorządy wspierają ich finansowo w realizowanych inwestycjach.

Jednym z miast, które od dawna wiodą prym wśród samorządów lokalnych, jest Bielsko-Biała. Miasto to nie tylko ma spore osiągnięcia w sferze odnawialnych źródeł energii, ale zdobywa też europejskie nagrody za sprawnie prowadzone programy w zakresie oszczędzania energii. Pod koniec zeszłego roku otrzymało np. Europejską Nagrodę Sektora Publicznego – EPSA 2013 za projekt „Bielsko-Biała chroni klimat”. Rywalizowało o nią 230 projektów z 26 krajów i instytucji europejskich. Jednym z powodów, dla których miasto funkcjonuje tak dobrze, jest członkostwo w Porozumieniu Burmistrzów – europejskim ruchu, skupiającym władze lokalne i regionalne, które dobrowolnie zobowiązują się do podniesienia efektywności energetycznej oraz zwiększenia wykorzystania odnawialnych źródeł energii na swoim terenie. To właśnie Bielsko-Biała było pierwszym miastem, które w 2009 r. przystąpiło do organizacji.

A co z mniejszymi gminami?

W ostatnim czasie duży projekt związany z montażem kolektorów słonecznych przeprowadził powiat suski. Na terenie dziewięciu gmin zamontowano przeszło cztery tysiące kolektorów, których celem jest podgrzewanie wody. To rekordowa liczba kolektorów w Polsce. Pieniądze pochodziły częściowo z wpłat własnych mieszkańców gmin, z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz ze szwajcarsko-polskiego programu współpracy. Dzięki temu projektowi w rankingu energetyki odnawialnej Związku Powiatów Polskich powiat suski przesunął się na pierwsze miejsce.Ponadto, w ciągu jednego roku udało się władzom powiatu dokonać termomodernizacji dziesięciu swoich obiektów. Wszystkie pieniądze pochodziły z funduszy zewnętrznych, tak więc projekt powstał bez naruszenia własnego budżetu.

Czy może pan wskazać dobre praktyki odnośnie działalności energetycznej samorządów?

Wspomniana już Bielsko-Biała od 1997 r. prowadzi na terenie swojej gminy monitoring rynku energii. Objęto nim trzy nośniki – gaz, ciepło i elektryczność. Najbardziej widoczny efekt to organizacja systemu ciepłowniczego miasta w taki sposób, by z jednej strony zapewnić bezpieczne zaopatrzenie odbiorców miasta w ciepło, a równocześnie zoptymalizować moc zainstalowaną istniejących źródeł ciepła.

Innym przykładem może być gmina Kobylnica, w której w 2010 r. rozpoczęto montaż instalacji solarnych, zasilających domostwa w energię potrzebną do przygotowania ciepłej wody. 90 proc. budżetu przeznaczono na indywidualne instalacje, dlatego zadbano o dużą świadomość mieszkańców, przez prowadzenie spotkań informacyjnych i konsultacyjnych.

Warto też wspomnieć o Kisielicach w województwie warmińsko-mazurskim, które są przykładem rozwoju w kierunku samowystarczalności energetycznej. Gmina uzyskuje przychody z podatków od przedsiębiorców energetycznych posiadających instalacje na jej terenie, a także umożliwia swoim mieszkańcom wykorzystanie lokalnego ciepła sieciowego z elektrowni na biomasę, aby nie musieli kupować paliw importowanych spoza gminy.

Sporą aktywność energetyczną wykazuje też Dzierżoniowo. To niewielkie miasto w 1996 r. przystąpiło do Stowarzyszenia Gmin Polska Sieć „Energie–Cités” i tym samym wzięło udział w projektach oszczędzania i efektywnego wykorzystania nośników energii. W Dzierżoniowie zmodernizowano oświetlenie uliczne, miejski system ciepłowniczy, wprowadzono monitoring zużycia energii i poboru mocy w obiektach gminy. W konsekwencji opracowano Miejski Program Energetyczny na lata 2010-2014, w którym postawiono sobie za cel obniżenie do roku 2014 zużycia energii w budynkach komunalnych o 10 %, w stosunku do 2008 r.

Ciekawy wydaje się też projekt Euronet 50/50…

Przedsięwzięcie to przywędrowało do nas z zachodniej granicy. Celem jest promocja oszczędzania energii poprzez wdrożenie odpowiedniej metodologii do szkół. Projekt zakłada, że uczniowie wraz z kadrą szkolną przygotowują projekt oszczędzania energii w szkole, który następnie zostanie wdrożony w życie. 50% kwoty zaoszczędzonej dzięki zastosowaniu projektu ma zostać wypłacone szkole, a drugie 50% będzie stanowiło oszczędności dla władz lokalnych, które płacą rachunki. System ten doskonale funkcjonuje chociażby w Niemczech – stosowany jest w 90 proc. szkół w Hamburgu czy w Berlinie. W rezultacie każdy wygrywa: szkoła zyskuje dodatkowe pieniądze, organ prowadzący ponosi niższe koszty energii, a efektywne energetycznie szkoły przyczyniają się do osiągnięcia lokalnych celów energetycznych i klimatycznych. Do realizacji tego typu przedsięwzięcia można przystąpić w każdej chwili – Euronet 50/50 oferuje gotowe narzędzia, np. umowy pomiędzy szkołą, a samorządem, pomysły na oszczędności.

Jak mobilizować samorządy do dalszych działań?

Nie trzeba ich mobilizować – same są bardzo chętne. Problem jednak, jak już wcześniej wspomniałem, leży po stronie ustawodawstwa. Brakuje dobrych przepisów regulujących kwestie odnawialnych źródeł energii, które miałyby zastosowanie nie tyle w odniesieniu do wielkich przedsiębiorstw, ile do tych średnich i małych, a także osób fizycznych. Ważne też, aby prawo nie zmieniało się przez kilka lat, tylko trwało w tej samej postaci przez co najmniej dekadę. Bo co z tego, że powstał np. system zielonych certyfikatów, wspierający produkcję energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, skoro już po kilku latach istnienia okazał się nie do końca sprawny i obecnie jest już zmieniany?

Porozmawiajmy o funduszach unijnych na zieloną energię, bo tych cały czas przybywa…

Najważniejsze, że unijna kwota, którą Polska będzie mogła wykorzystać w latach 2014-2020 w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko wynosi 27,5 mld euro. Ponadto będą także dostępne Regionalne Programy Operacyjne, w których do wykorzystania jest ok. 1,5 mld euro na ekologiczną energetykę w każdym województwie. Nie mam wątpliwości, że samorządy są dobrze przygotowane do ubiegania się o fundusze. W ogóle nie martwię się natomiast o te, należące do Porozumienia między burmistrzami. Choć jest ich jak na razie tylko trzydzieści pięć, czyli 1 proc. wszystkich jednostek samorządu terytorialnego w Polsce, inicjatywa ta cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Gminy, które już należą do Porozumienia, przed przystąpieniem musiały przygotować plan działania na najbliższe lata, w którym znajdują się konkretne projekty, także i te, które z powodzeniem będą finansowane ze środków unijnych.

Eksperci Instytutu dla Ekorozwoju odwiedzili w ostatnim czasie 90 powiatów w Polsce. Organizowaliśmy lokalne debaty na temat zmian klimatycznych oraz prowadziliśmy badania odnośnie zainteresowania Polaków zieloną energetyką. Praktycznie w każdym miejscu spotkaliśmy się z dużym zainteresowaniem odnośnie m.in. energii słonecznej. W ponad połowie powiatów pojawiły się konkretne pomysły na temat umieszczenia, zarówno na budynkach prywatnych jak i publicznych, energetyki słonecznej. Wspominano również o instalacjach, takich jak wiatraki przydomowe czy biogazownie. Wiele z tych pomysłów to bardzo konkretne projekty, więc nie mam wątpliwości, że nie będzie problemów ze spożytkowaniem przeznaczonych na to środków.

Jedyną przeszkodą, która może początkowo wstrzymywać niektórych przedsiębiorców – lub przede wszystkim zwykłych mieszkańców – jest sposób finansowania inwestycji. Nie będzie to bowiem, jak dotąd, bezzwrotna pomoc, tylko tanie kredyty z preferencyjnym oprocentowaniem. Tym niemniej, w efekcie będzie można zrealizować więcej projektów za te same środki. Pożyczone pieniądze zostaną bowiem zwrócone i dzięki temu powiększy się ilość projektów, które będzie można zrealizować.

Czy wiadomo, jak będzie można pozyskiwać pieniądze?

Nie otrzymaliśmy jeszcze dokumentów końcowych, dlatego kwestia starania się o fundusze jest w dalszym ciągu nieznana. Na podstawie dotychczasowej praktyki możemy jedynie przypuszczać, że część środków będzie dystrybuowana za pośrednictwem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a część za pośrednictwem banków – dla odbiorców indywidualnych.

Jak widzi pan przyszłość zielonej energii w Polsce?

Wzrasta świadomość i zainteresowanie tematyką odnawialnych źródeł energii. Ludzie chcą inwestować w projekty i wychodzić naprzeciw propozycjom szukania alternatyw dla dotychczasowych sposobów otrzymywania energii. Dopóki jednak polityka państwa będzie utrudniać, a nie ułatwiać takie zadania, dopóty inicjatywa i inwestycje będą wykorzystywane w niewystarczający sposób.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY