Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 30 grudzień 2013 00:17

NIK: KONTRAKTY SOCJALNE WYMAGAJĄ GRUNTOWNYCH ZMIAN

Napisane przez 

W listopadzie Najwyższa Izba Kontroli podsumowała skuteczność kontraktów socjalnych zawieranych między gminami, a osobami znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej – głównie z powodu trwałego bezrobocia. Wnioski z raportu są przytłaczające.

Jeszcze w latach 2006-2010 efektywność tego rodzaju kontraktów utrzymywała się na poziomie 30 procent, jednak przez kolejne dwa lata spadła aż o połowę i obecnie wynosi zaledwie 15 procent. Przy jednoczesnym wzroście liczby podpisywanych umów: w latach 2007-2011 gminy podpisywały średnio około od 70 do 80 tys. kontraktów socjalnych rocznie. Tymczasem w ubiegłym roku ilość kontraktów przekroczyła 83 tys. i dotyczyła aż 130 tys. osób.

Raport sporządzono na podstawie kontroli przeprowadzonych w 35 ośrodkach pomocy społecznej, a jego wyniki prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski przedstawił na międzynarodowej konferencji na temat wsparcia przedsiębiorczości społecznej. Konferencję w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Łodzi zorganizowało Stowarzyszenie Wsparcia Społecznego JA-TY-MY.

Konkluzja NIK nie pozostawia wątpliwości: to zdecydowanie za mała skuteczność przy nieproporcjonalnie wysokich nakładach finansowych.

Pieniądze na zasiłki i szkolenia

Szacunkowo ośrodki objęte kontrolą NIK wydały ponad 27 mln złotych na realizację tych kontraktów. Najwięcej środków pozyskano z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Dzięki nim dofinansowano ponad połowę kontraktów zrealizowanych w latach 2011-2012. Z kolei udział samorządów w finansowaniu kontraktów wynosił zaledwie około 14 procent.

NIK zamieścił również informację, jak rozdysponowano tę sumę. Około 30 procent środków przeznaczono na wypłatę zasiłków, a około 20 procent wydano na szkolenia. Na praktyki, staże, prace społecznie użyteczne, roboty publiczne przeznaczono 12 procent środków, a na konsultacje z psychologiem lub terapeutą, grupy samopomocowe, grupy wsparcia – zaledwie 7 procent środków.

Wskazówki NIK

Jednocześnie w raporcie NIK znalazła się instrukcja, jak właściwie powinien być przygotowany kontrakt socjalny. Czytamy więc, że powinien on wskazywać osobie lub rodzinie kierunki działań umożliwiające wyjście z trudnej sytuacji, mobilizować do własnej aktywności, wzmacniać wiarę we własne siły, zapewniać możliwość korzystania z potrzebnego doradztwa lub szkoleń oraz pomocy finansowej.

Między gminą, a osobami czy rodzinami pozostającymi w trudnej sytuacji życiowej, zawierane są dwa rodzaje kontraktów socjalnych – typu A lub B. Pierwszy z nich ma na celu rozwiązanie ciężkiej sytuacji życiowej beneficjenta, zmobilizowanie go do aktywności zawodowej i samodzielności życiowej, z kolei kontrakty typu B mają przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

Bez pracy ani rusz…

Pod tym względem wnioski zawarte w raporcie NIK niewiele odbiegają od obserwacji samych pracowników socjalnych. Ich zdaniem jednak, niemal jednogłośnym, finalnie efektem zrealizowania takiego kontraktu powinno być podjęcie pracy przez beneficjenta. – Generalnie to wszystko mi się podoba – podsumowuje ideę kontraktów Ewa Januszkiewicz-Goroszkin, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Trzciance, w którym co roku zawieranych jest około czterdziestu kontraktów. – Podopieczni też przyzwyczaili się, że w jakiś sposób są zmuszani do aktywności, biorą udział w szkoleniach. W końcu taka osoba powinna się usamodzielnić, ale bez pracy to jest niemożliwe, a rynek na naszym terenie jest, jaki jest. Często dochodzimy do takiego punktu, że te wspólne działania idą na marne – dodaje.

W podsumowaniu NIK również znalazła się opinia pracowników socjalnych. Według nich kontrakt jest narzędziem trudnym, pracochłonnym, odpowiedzialnym i wymaga znacznego zaangażowania z ich strony.

1 pracownik socjalny na 2000 mieszkańców

Kontrola NIK wykazała, że kontrakt często jest realizowany w warunkach niewystarczającego stanu zatrudnienia w tej grupie pracowników oraz ich znacznego obciążenia wykonywaniem zadań niezwiązanych bezpośrednio z pracą socjalną. Według ustawy o pomocy społecznej, na dwa tysiące mieszkańców powinien przypadać jeden pracownik socjalny. Kierownik trzcianeckiego M-GOPS przyznaje, że gdyby dysponowała większymi środkami, zwiększyłaby liczbę wakatów o dwóch pracowników. Wtedy spełniałaby warunki ustawy, zakładające, że mogą oni poświęcić tyle czasu, ile jest konieczne – i na realizację kontraktów, i na inne zadania, jak chociażby pomoc ludziom bezdomnym.

Czy kontrakt aktywizuje beneficjenta?

Z raportu wynika też, że w większości wziętych pod lupę ośrodków pomocy społecznej wymogi kontraktów realizowano właściwie. Jednak dostrzeżono w nich istotne błędy, które mają wpływ na skuteczność.

W dokumencie czytamy, że w kontraktach nieprawidłowo określone są cele podejmowanych działań i sposoby ich osiągnięcia. W ramach kontraktów często organizowane są kursy dla bezrobotnych, tyle że podnoszące ich kwalifikacje w mało atrakcyjnych na rynku pracy zawodach. Na tym polu nie ma również dostatecznej współpracy ośrodków pomocy społecznej z powiatowymi urzędami pracy. Często – jak wykazał NIK – ta współpraca ogranicza się zaledwie do wymiany danych.

Ewa Januszkiewicz-Goroszkin z Trzcianki przyznaje, że M-GOPS organizuje własne szkolenia bez udziału PUP, żeby umożliwić podopiecznemu wszechstronny rozwój, natomiast zapewnia, że nie widzi problemu we współpracy z PUP, mimo że ta ogranicza się zazwyczaj do kierowania na cztero- bądź sześciomiesięczne staże.

Ośrodki pomocy społecznej nie mogą się też pochwalić wystarczającą skutecznością przy aktywizacji beneficjentów. W sytuacji rosnących zadań pomocy społecznej, gminy niechętnie finansowały kontrakty, a ograniczone środki nie pozwalały na działania skutecznie motywujące beneficjentów.

NIK zwrócił też uwagę na niewystarczające regulacje prawne, które uniemożliwiają dyscyplinowanie beneficjentów kontraktów przez wstrzymanie lub odmowę przyznania świadczenia. Z jednej strony, ośrodek pomocy społecznej może wstrzymać świadczenie – lub w ogóle go nie przyznać. Zobowiązany jest jednak do uwzględnienia sytuacji osób będących na utrzymaniu petenta ubiegającego się o świadczenie, bądź z niego korzystającego. Oznacza to, że nawet w przypadku ewidentnego braku współdziałania beneficjenta z pracownikiem socjalnym, skorzystanie z możliwości wstrzymania lub odmowy przyznania świadczenia nie zawsze jest możliwe, jeżeli spełnione są prawne przesłanki do przyznania pomocy.

Więcej pracy… w papierach

Raport NIK pod wieloma względami nie różni się od opinii pracowników socjalnych, którzy od lat na co dzień realizują te kontrakty. Krytycznie kontrakty ocenia również Elżbieta Drab, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Człopie (w woj. zachodniopomorskim). W gminie w tym roku podpisano 14 kontraktów (w ubiegłym roku – 10), które realizuje trzech pracowników socjalnych.

Jednak zdaniem Drab problem nie tkwi w liczbie pracowników, a w narzędziu, czyli w tym przypadku kontrakcie socjalnym. − W jakim celu realizuje się te kontrakty, w których zawarte są nierealne zadania? – zastanawia się Elżbieta Drab. – W takiej małej gminie, jak nasza, liczącej 5,5 tys. mieszkańców, nie ma instytucji wspierających, na przykład ośrodka interwencji kryzysowej, poradni psychologicznej i terapeutycznej, urzędu pracy – wymienia. – Więc co można zaoferować podopiecznemu, jeśli na zajęcia z psychologiem, czy do urzędu pracy musi udać się trzydzieści kilometrów?

A w Człopie aż jedna piąta mieszkańców objęta jest opieką socjalną, tyle że zdaniem Drab kontrakt socjalny to kolejny dokument, który podwaja pracę pracowników socjalnych, jednak ogranicza ją do wypełniania dokumentacji.