Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

niedziela, 29 grudzień 2013 23:55

A TU ŻUBR STANIE, JAK BYK!

Napisane przez 

Dziś na świecie żyje 4,5 tysiąca żubrów w 33 stadach. To imponująca liczba, a do tego ponad połowa tych zwierząt mieszka w Polsce. Bez przesady można powiedzieć, że są naszym dobrem narodowym. Jednak można się z nimi spotkać w nielicznych zakątkach Polski, a gminy promują się dzięki obecności żubrów i… coraz lepiej zarabiają na turystyce.

W lipcu Mirosławiec zorganizował festiwal, którego bohaterem był żubr zamieszkujący gminę od około dwudziestu lat. Według burmistrza Piotra Pawlika w imprezie uczestniczyło nawet sześć tysięcy osób, nie tylko z Mirosławca i okolic. Przy okazji, informacje o żubrach pojawiają się nie tylko w prasie lokalnej. Korzysta na tym gmina.

Ale to nie jedyne wydarzenie w gminie, którego tematem przewodnim jest żubr. Już po raz drugi Mirosławiec wraz z Zachodniopomorskim Towarzystwem Przyrodniczym, które nadzoruje stado, zorganizowały również konferencję dotyczącą żubrów. Spotkali się na niej specjaliści, leśnicy, ale także miłośnicy przyrody. Właśnie z powodu żubra uczestniczył w niej poseł Stefan Niesiołowski, profesor nauk zoologicznych. Według Piotra Pawlika, brało w niej udział około stu sześćdziesięciu osób, o wiele więcej niż w ubiegłym roku, a konferencja miała charakter już nie tylko lokalny.

Podobne działania promocyjne – Dzień Żubra − prowadzone są już od siedmiu lat w bieszczadzkich Lutowiskach, gdzie również jest pokaźne stado, liczące obecnie 360 osobników. Pierwsze z nich trafiły tu w 1960 roku.

O współpracy między gminą Mirosławiec a ZTP, Magdalena Tracz mówi, że można ją określić jako wzorcową. – To wspólne pomysły, które już są wdrażane, m.in. projekt przeciwdziałający presji turystycznej, opracowany wraz z Ośrodkiem Kultury w Mirosławcu. Chodzi o to, by odsunąć turystów od żubrów – wyjaśnia Tracz. – Kolejny projekt ma na celu poprawę relacji żubrów ze społecznością lokalną. Ciekawym scenariuszem są wyprawy naszych żubrów na dalekie wędrówki, jak ostatnia wyprawa byka pod Krzyż Wielkopolski. Zwierzę znalazło sobie tam miejsce do żerowania, ale dla miejscowych było czymś zupełnie nieznanym. Ludzie próbowali przegonić byka nawet ciągnikami. Z czasem reakcje ludzi są mniej emocjonalne, a bardziej racjonalne. Ta wyprawa skończyła się dla żubra tragicznie, w końcu wpadł pod pociąg.

  

Przyszłość pod znakiem zapytania

Mimo że liczba żubrów jest dziś dość imponująca i stale wzrasta, to wciąż nie oznacza, że zwierzętom tym nie zagraża wyginięcie. – O pewności, że ten gatunek przetrwa, będzie można mówić, jeśli liczba żubrów przekroczy 10 tysięcy – mówi Magdalena Tracz. – W światowej czerwonej księdze zwierząt oznaczone są symbolem VU, czyli jako „narażone na wyginięcie” – informuje prof. SGGW dr hab. Wanda Olech-Piasecka, uczestniczka naukowej konferencji w Mirosławcu.

Prawdziwa groźba, że żubry znikną, pojawiła się w latach 20. ubiegłego wieku. Wówczas doliczono się zaledwie 54 osobników, które przetrwały tylko dlatego, że żyły w niewoli. W styczniu 1919 r. w Puszczy Białowieskiej żyły na wolności już tylko cztery zwierzęta. W kwietniu z rąk kłusownika padła ostatni osobnik – żubrza krowa.

Aby ratować żubry, m.in. by zwiększyć ich populację, powstają zagrody pokazowe. W takich hodowlach zwierzętami spokojnie mogą nacieszyć oko turyści. Żeby je spotkać w terenie, w naturalnych ostojach, trzeba liczyć raczej na łut szczęścia. Hodowle pokazowe powstały w Białowieży, Pszczynie, Bieszczadach. Kolejna zagroda powstaje też w gminie Mirosławiec. – Otwarcie zagrody planowane jest na wiosnę – informuje burmistrz Pawlik.

− Żubry, które zamieszkają w zagrodzie, będą służyć stadu wolnemu – wyjaśnia Magdalena Tracz. − Młode będą wypuszczane na wolność, by zasilić genetycznie stado.

Uważajcie w tym miejscu!

Stado z okolic Mirosławca jest najlepszym przykładem, że te zwierzęta nie boją się cywilizacji. Często wypasają się przy drodze K10 i są dla kierowców niemałą sensacją. Jednak dla żubrów to właśnie samochody są największym zagrożeniem. Kiedy przechodzą przez drogę, często dochodzi do wypadków, w których te zwierzęta giną.

Niestety, znaki ostrzegawcze ustawione przy drodze nie działają na wyobraźnię kierowców. A żubrów nie można ostrzec przed niebezpieczeństwem. Ostatni wypadek miał miejsce w sierpniu tego roku, w pobliżu miejscowości Piecnik. Wówczas na drodze zginął trzymiesięczny żubrzy cielaczek. – To drugi taki wypadek w tym roku – informuje Tracz. – Ale było też tak, że w ciągu roku zginęło aż dziewięć osobników, czyli prawie dziesięć procent populacji. Niestety żubry lubią przechodzić przez drogę na tym konkretnym odcinku.

Z kolei człowiek w obecności żubra raczej nie musi obawiać się o swoje bezpieczeństwo. To spokojne zwierzę, mimo swej pokaźnej postury. Nie należy się tylko zbliżać do samicy, kiedy ma młode. A kiedy stanie się z taką oko w oko, trzeba wycofać się bez paniki. Groźny może okazać się również samiec, zwłaszcza w okresie godowym. Obserwatora może on uznać za… rywala.

Żubry zachodniopomorskie

Żubry z Mirosławca żyją w najbardziej na zachód wysuniętej części Europy. W ubiegłym roku, łącznie ze stadem drawskim, doliczono się 110 osobników, jednak całkiem prawdopodobnie jest, że to już nieaktualna liczba.

Starsze stado – mirosławieckie – istnieje od 1980 roku. Jego zalążkiem były żubry sprowadzone wówczas z Puszczy Białowieskiej w okolice Wałcza. Przyczynił się do tego prof. Ryszard Graczyk. Jednak z czasem zwierzęta znalazły dogodniejsze warunki do bytowania w sąsiedniej gminie, Mirosławcu. W ubiegłym roku na świat przyszło tutaj 17 cieląt, a jeszcze w latach 2004-2005 na dwadzieścia osobników rodziło się od trzech od czterech młodych w sezonie.

Żubry od dwóch lat przemieszczają się do sąsiedniej gminy Tuczno, gdzie – zwłaszcza w zimie – znajdują dogodne ostoje. Wędrówki zwierząt przyrodnicy starają się obserwować. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu telemetrii. Zwierzętom nakładane są obroże z GPS, chociaż nie wszystkim osobnikom.

Znalazły one również dogodne warunki w Nadleśnictwie Drawsko, na poligonie wojskowym. W pobliże Drawska żubry przybyły w 2008 roku, dzięki zaangażowaniu Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego. Grupa przyrodników napisała wówczas projekt ekologiczny na utworzenie stada satelickiego do stada mirosławieckiego.

W tym przypadku teren jest własnością skarbu państwa, więc zwierzęta nikomu nie wyrządzają szkód. Same również mają na tym terenie spokój i mogą się swobodnie rozwijać, a przede wszystkim – mają pożywienia w bród, zarówno traw, jak i innych roślin zielonych. Jesienią żywią się też borówką, wrzosem lub żarnowcem, zimą – nie pogardzą żołędziami, czy kasztanami. Dorosły samiec spożywa dziennie minimum czterdzieści kilogramów paszy. Ciekawostką jest fakt, że większość czasu w ciągu dnia żubry spędzają na żerowaniu.

Waży tonę i skacze dwa metry do góry

Pod względem postury żubr to prawdziwy rekordzista – dorosły samiec może osiągać w kłębie do 190 cm i ważyć nawet tonę (!). Jest tak duży, że u przypadkowej osoby, która po raz pierwszy spotka się z takim zwierzęciem, może wzbudzić panikę. Jednak znawcy natury tego zwierzęcia zapewniają, że przed intruzem raczej sam pierwszy czmychnie.

A wbrew pozorom to akurat potrafi. Zwierzęta te, mimo że są obdarzone potężną sylwetką, mogą przeskakiwać przez przeszkody sięgające nawet dwóch metrów.

Poza tym, to zwierzę, właśnie ze względu na sylwetkę budzi powszechną sympatię. Ma masywny, szeroki przód, z wyraźnym garbem oraz długą i gęstą grzywą. Z kolei tylna partia tułowia jest wąska i pokryta krótką sierścią.

Restytucja żubra

Dziś, kiedy nadal trwa walka o przetrwanie żubrów, trudno sobie wyobrazić, że kiedyś w polskich lasach było zatrzęsienie tych zwierząt. Ale problem nie jest nowy, po prostu dotarł do nas z opóźnieniem: w Europie żubry zaczęły znikać już w XII w.

Po raz pierwszy żubr został opisany naukowo w XVIII wieku przez Karola Linneusza – szwedzkiego przyrodnika – jako Bos bonasus. Wyróżnia się trzy gatunki żubra: nizinnego (Bison bonasus bonasus), kaukaskiego (górskiego; Bison bonasus caucasicus) i węgierskiego (karpackiego; Bison bonasus hungarorum).

Żubry zawdzięczają swoje istnienie Janowi Sztolcmanowi – przyrodnikowi i podróżnikowi, który w celu ich ochrony założył w 1923 r. Międzynarodowe Towarzystwo Ochrony Żubra. Po przeliczeniu zwierząt okazało się wówczas, że żyje ich zaledwie pięćdziesiąt cztery osobniki czystej krwi. Wszystkie zwierzęta przetrwały w niewoli i zaledwie dwanaście z nich nadawało się do reprodukcji, ale już sześć lat później w Puszczy Białowieskiej na wolność wypuszczono cztery pierwsze żubry.

W 1939 r. ich liczba potroiła się, ba, szczęśliwie przetrwały nawet drugą wojnę światową i przetaczające się ofensywy wojsk. Pod koniec XX wieku na świecie było już niemal trzy tysiące żubrów – z czego siedemset żyło na terenie Polski.

Żubry licznie żyją też za wschodnią granicą Polski – na Litwie (nie jest to duże stado), Białorusi (na terenie której rozciąga się Puszcza Białowieska), w Rosji i na Ukrainie. Jednak, zwłaszcza na Ukrainie, żubry nie podlegają prawnej ochronie i często padają łupem kłusowników. – Wynika to najprawdopodobniej z ogólnego bezhołowia – zastanawia się Magdalena Tracz.

Ponad cztery tysiące żubrów, które dziś żyją na świecie, to wciąż za mała liczba, by uznać, że te zwierzęta powróciły na stałe. Wszystkie te osobniki są ze sobą spokrewnione, co jest dla nich dużym zagrożeniem, bo przez to bardziej narażone są na choroby. Wybuch pandemii mógłby je wytrzebić w bardzo krótkim czasie.

Tymczasem można się tylko cieszyć się z ich sympatycznego sąsiedztwa, mimo że to wielkie zwierzę niekiedy wyrządza drobne szkody na zagonach.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY